Wyobraźcie sobie randkę, z której wracacie nie ze zdjęciami w telefonie, ale z czymś znacznie trwalszym – wspólnie stworzonym witrażem, który będzie łapać słońce w Waszym oknie. Pracownia i Muzeum Witrażu w Krakowie to nie jest kolejne muzeum, które się „zalicza”. To żywy organizm, który od 120 lat tętni twórczą pracą. I choć mieści się w samym centrum, wciąż pozostaje jednym z najlepiej strzeżonych sekretów miasta. Sprawdziliśmy dla Was, jak wygląda randka, podczas której można stanąć przy stole, przy którym projektował Wyspiański, i własnoręcznie spróbować szklarskiego rzemiosła.


Komu sprawdzi się ta propozycja?
Parom z żyłką odkrywców: To miejsce dla tych, którzy mają dość utartych szlaków. Niewiele osób wciąż wie o tym adresie, choć znajduje się blisko centrum. To sekret Krakowa, który warto odkryć wspólnie.
Miłośnikom sztuki i rzemiosła: Jeśli chcecie zobaczyć, jak naprawdę powstają dzieła, które podziwiacie w muzeach i kościołach, to jest to jedyna taka okazja. Proces tworzenia witrażu możecie prześledzić krok po kroku – od projektu, przez dobór kolorów, po cięcie szkła, malowanie i lutowanie.
Wrażliwym na niezwykłe historie: Losy pracowni i ludzi z nią związanych są fascynujące. Mowa tu o bohemie artystycznej Młodej Polski, przedsiębiorczości Izy Żeleńskiej, a także o odtwarzaniu zniszczonych dzieł po wojnie. To opowieść, która łączy się z historią całego Krakowa.
Tym, którzy chcą nie tylko patrzeć, ale i działać: Warsztaty to kwintesencja wspólnego spędzania czasu. Pod okiem mistrza własnoręcznie wykonacie i zabierzecie do domu prawdziwy witraż. To niepowtarzalna, szklana pamiątka, która na zawsze będzie Wam kojarzyć się z tą randką.
Szukającym nietuzinkowego prezentu: Jeśli nie uda Wam się dostać na warsztaty albo wolicie podziwiać cudzą twórczość, w sklepiku z pamiątkami kupicie gotowe witraże i szklane dzieła wykonane w pracowni. Będzie to idealny prezent dla drugiej połówki lub piękna pamiątka wspólnego wypadu do Krakowa.



Krakowska pracownia, w której możecie stracić głowę 😱 dla szkła oczywiście! 😍
To miejsce jest wyjątkowe nie tylko w skali Krakowa, ale i świata. Pracownia i Muzeum Witrażu to jedyna na świecie instytucja kultury, która udostępnia do zwiedzania autentyczny, wciąż funkcjonujący, historyczny warsztat witrażowy.





Mieści się w tym samym budynku od 1902 roku. Został zaprojektowany specjalnie na potrzeby tworzenia witraży – z myślą o świetle i przestrzeni do pracy. Założył ją Stanisław Gabriel Żeleński, brat słynnego Boya. Po jego śmierci w 1914 roku zakład prowadziła jego żona, Izabela Żeleńska. To jedna z pierwszych kobiet biznesu w Polsce. Zarządzała pracownią aż do lat 50. XX wieku.




Dziś, wchodząc do środka, wkraczacie w sam środek żywego organizmu. Z jednej strony to muzeum, z drugiej – w pełni operacyjna manufaktura. Na Waszych oczach, za plecami rzemieślników, mogą powstawać ogromne, wielometrowe witraże na zamówienia z całego świata. Możecie tu zobaczyć oryginalne projekty i dzieła mistrzów Młodej Polski. Są to Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer. Wśród nich jest słynny, odtworzony po zniszczeniach wojennych witraż „Apollo” – jego jedyny świecki projekt. Jest też „Polonia”, która czekała na realizację w szkle ponad sto lat.


Praktyczne wskazówki na udane wyjście.
Rezerwacja to absolutna podstawa. Zwiedzanie możliwe jest wyłącznie z przewodnikiem. Odbywa się w określonych godzinach. Bilety najlepiej rezerwować z wyprzedzeniem. Dotyczy to zwłaszcza warsztatów, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
Godziny zwiedzania: Muzeum jest otwarte od wtorku do soboty w godzinach 12:00–18:00. Wejścia z przewodnikiem odbywają się zazwyczaj o pełnych godzinach po angielsku. Po polsku są o 12:30, 13:30 i tak dalej. Samo zwiedzanie trwa 45–60 minut.
Bilety: Ceny biletów indywidualnych zaczynają się od ok. 30 zł (bilet normalny). Na warsztaty obowiązuje osobny, wyższy cennik.
Warsztaty dla par: Jeśli planujecie warsztaty, zarezerwujcie sobie od 2 do nawet 6 godzin. Czas zależy od stopnia skomplikowania projektu. Wszystkie materiały i narzędzia, w tym szkło, otrzymacie na miejscu. Wystarczy przyjść w wygodnym ubraniu.
Kawiarnia na piątkę: Na miejscu działa klimatyczna kawiarnia. Serwują pyszną kawę i ciasta. To idealne miejsce, żeby po zwiedzaniu lub przed warsztatami omówić wrażenia. Możecie usiąść na charakterystycznych, drewnianych stołkach-„siodełkach”. Co więcej, całe muzeum można zwiedzać z psem!
Sklepik z pamiątkami: Przed wyjściem koniecznie zajrzyjcie do sklepiku. Znajdziecie tam gotowe witraże, biżuterię i inne szklane dzieła. Wszystkie powstały w pracowni. To doskonała okazja, aby zabrać ze sobą kawałek tego magicznego miejsca.
Cennik biletów | Godziny otwarcia | Udogodnienia




Sprawdziliśmy na własne oczy: czy witrażowa randka zdała egzamin?
Randkę zaczęliśmy od kawy i ciasta w kawiarni na miejscu. To był świetny pomysł – spokojnie omówiliśmy plan i nastroiliśmy się na artystyczne doznania. Potem przewodnik, witrażysta z wieloletnim stażem, oprowadzał nas po wszystkich zakamarkach. Jego opowieści były fascynujące, bo na co dzień sam tworzy w tym miejscu. Choć warsztaty były wtedy zawieszone, samo zwiedzanie w pełni zaspokoiło naszą ciekawość.
Stanęliśmy przy stołach do cięcia szkła. Zobaczyliśmy narzędzia, którymi posługiwali się mistrzowie sto lat temu: stalówki do malowania, żelazka do lutowania i oryginalne nożyki diamentowe. Przeszliśmy do części, gdzie powstają witraże metodą Tiffany’ego. W tej technice każdy kawałek szkła owija się cienką miedzianą folią, a potem precyzyjnie lutuje cyną.



W drugiej części pracowni przyglądaliśmy się tradycyjnej metodzie ołowiowej. Tu szkło łączy się profilowanymi ołowianymi szprosami. Po zlutowaniu całość uszczelnia się kitem, dzięki czemu witraż jest trwały przez dekady.



Największe wrażenie zrobiła na nas świadomość, że wszystkie te prace wykonuje się ręcznie, bez automatyzacji. Technika nie zmieniła się od ponad stu lat.

Na koniec zajrzeliśmy do sklepiku z pamiątkami. Kupiliśmy mały witraż wykonany w pracowni. Dziś wisi w naszym oknie – za każdym razem, gdy złapie słońce, wracamy wspomnieniami do tej randki.
Nie stworzyliśmy własnego dzieła, ale opuściliśmy to miejsce z postanowieniem, że wrócimy na warsztaty. To nie jest muzeum do „zaliczenia”. To miejsce, które się przeżywa. Idealne dla par szukających czegoś więcej niż ładnego tła.






Werdykt: Czy warto wybrać się tu na Waszą randkę?
Zdecydowanie tak! My przez pandemię nie mogliśmy spróbować warsztatów. Do dziś tego żałujemy. Dlatego właśnie koniecznie zapiszcie się na warsztaty. Nie ograniczajcie się do samego zwiedzania. Wyjdziecie stąd z własnoręcznie zrobionym witrażem. Będziecie mieć wspomnienia, które nie będą miały „a gdyby tak…”. To robi różnicę!





