Czasem warto poszukać miejsca, które poruszy wyobraźnię, a przy tym zostawi wspomnienia na dłużej. Jeśli nurtuje Was pytanie, gdzie na randkę w Toruniu wybrać się z kimś, kto ma dość standardowych wyjść, mamy propozycję z dreszczykiem. Wystarczy skierować się w stronę zamku krzyżackiego. To właśnie tam, wśród średniowiecznych murów, możecie natknąć się tam na wystawę poświęconą wymierzaniu kar cielesnych w dawnej Europie.
Za jakie przewinienia można było trafić pod pręgierz? Czym groziło zbytnie gadulstwo? Odpowiedzi na te pytania poznacie już podczas pierwszego wspólnego spaceru tym niezwykłym szlakiem.


Kogo urzeknie randka wśród krzyżackich murów?
Jeśli szukacie pomysłu na nietypowe spotkanie, które łączy spacer z odkrywaniem historii – trafiliście idealnie. To miejsce pokochają przede wszystkim:
- Pary, które nudzą się bezcelowym wałęsaniem. Tu każdy krok ma sens, a poszukiwanie śladów dawnych tortur staje się ekscytującą grą terenową.
- Miłośnicy dziejów krzyżackiego zakonu. Przechadzając się po zamkowym wzgórzu, dosłownie dotkniecie murów pamiętających średniowiecze.
- Fani gotyckiej architektury. Odwiedzając twierdzę, na własne oczy zobaczycie, jak surowe zasady zakonne wpływały na kształt budowli.
- Poszukiwacze ciekawych wydarzeń w nieoczywistych miejscach. Na terenie ruin odbywają się jarmarki średniowieczne, koncerty czy pokazy światła i dźwięku.
- Romantycy z duszą awanturnika. Ruiny zwiedzać można także po zmroku, a zachód słońca nad krzyżackimi murami ma w sobie coś magicznego.
- Pary planujące niezapomniane oświadczyny. Poszczególne pomieszczenia zamku da się wynająć na prywatne wydarzenia. Wyobrażacie sobie zaręczyny w scenerii sprzed siedmiu wieków?
- Fani średniowiecza i jego (często absurdalnych) opowieści. Sposób, w jaki karano gadatliwe żony, do dziś budzi uśmiech i staje się punktem wyjścia do ożywionych dyskusji.




Trochę historii zamku.
Zakon krzyżacki pojawił się na terenach dzisiejszego Torunia w 1228 roku. Nie minęły nawet dwa dekady, gdy na wzgórzu nad Wisłą zaczęły rosnąć mury pierwszej w państwie zakonnym murowanej warowni.
Znaczenie toruńskich braci szybko rosło, a wraz z nim rozbudowywano twierdzę. Do końca XIV wieku powstał tu refektarz, czyli główna jadalnia, oraz kuchnia mogąca wyżywić cały konwent. Wzniesiono też dormitorium pełniące funkcję sypialni i skrzydło wschodnie z charakterystycznym Gdaniskiem. Ta niezwykła wieża łączyła funkcje obronne z sanitarnymi, co jak na średniowiecze było rozwiązaniem niezwykle nowatorskim. Na zamku znalazł się także kapitularz, czyli sala zebrań, fosa o szerokości przekraczającej dziesięć metrów i rozległe podzamcze.
To ostatnie tętniło codziennym życiem. Mieściły się tam piekarnia, stajnie, kuźnia, spichlerz i browar. Były też zagrody dla zwierząt, wozownia, skład odzieży oraz siodlarnia. Podzamcze stanowiło zaplecze, bez którego warownia nie mogłaby funkcjonować.
Bardzo obszernie na temat architektury zamku krzyżackiego w Toruniu pisze medievalheritage.eu.


Zamek toruński był jednym z kluczowych punktów strategicznych w państwie krzyżackim. Jego położenie nad Wisłą miało ogromne znaczenie zarówno dla systemu obronnego, jak i dla kontroli szlaków handlowych.



Więcej niż ruiny.
Dziś te same mury, które niegdyś budziły postrach, zapraszają do zupełnie innego rodzaju spotkań. Ruiny stały się przestrzenią dla wystaw stałych i czasowych, wydarzeń kulturalnych i koncertów. To miejsce, gdzie średniowieczna historia spotyka się ze współczesnością, tworząc niepowtarzalny klimat dla tych, którzy szukają nietypowej scenerii na wspólny spacer.
O czym pamiętać, wybierając się na spacer po ruinach?
Zanim ruszycie na podbój krzyżackiego wzgórza, mamy dla Was kilka praktycznych wskazówek. Drobne przygotowania sprawią, że nic nie zakłóci romantycznego nastroju.
Po pierwsze, wygodne buty to podstawa. Spacer po nierównym, kamienistym terenie to nie przechadzka po parkowym deptaku, a źle dobrane obuwie potrafi skutecznie ostudzić zapał nawet największych entuzjastów historii.
Jeśli planujecie przyjechać samochodem, lepiej od razu kierować się na któryś z płatnych parkingów w mieście. W okolicy ruin jest niewiele miejsc postojowych, a te dostępne szybko się zapełniają. Gdybyście jednak zdecydowali się zaparkować na którejś z pobliskich ulic, koniecznie sprawdźcie znaki. W dni powszednie od 8:00 do 18:00 obowiązuje tam strefa płatnego parkowania. Na szczęście w niedziele możecie zostawić auto bez obaw i bez grosza przy duszy.
Na terenie zamku nie znajdziecie żadnej knajpki ani kawiarni, dlatego warto wcześniej zarezerwować stolik w okolicy. Po intensywnym spacerze i dawkach średniowiecznych opowieści miło będzie usiąść gdzieś z widokiem na starówkę i spokojnie dokończyć randkę przy dobrej kolacji.
Wejście na teren ruin jest płatne, ale nie wymaga wcześniejszej rezerwacji. Bilety kupicie na miejscu, spokojnie, kolejki nie odstraszają.
Cennik biletów | Godziny otwarcia | Udogodnienia.
Sprawdziliśmy to miejsce: nasza relacja z randki na zamku krzyżackim w Toruniu.
Pomysł na tę nietypową randkę wpadł nam do głowy zupełnie przypadkiem, podczas jednego ze spacerów z przewodnikiem Free Walking Tour. Inspiracją okazał się też toruński osiołek, pręgierz w kształcie zwierzęcia, który do dziś stoi w mieście. To od niego zaczęliśmy naszą przechadzkę śladami średniowiecznej sprawiedliwości.



Biedne zwierzę zyskał sobie niechlubną sławę, na zawsze już kojarząc się z miejscem katuszy żołnierzy z Torunia. Ciekawostki o jego historii znajdziecie na stronie ototorun.pl, my jednak ruszyliśmy dalej, w stronę zamku krzyżackiego.
Kontynuując naszą randkę, skierowaliśmy się do zamku krzyżackiego, wiedząc, że jedną z ekspozycji prezentowanych w komnatach twierdzy jest zbiór replik oraz pamiątek dawnych kar cielesnych zadawanych za najróżniejsze przewinienia. Słowo to, w tym przypadku, warto wziąć w duży nawias, gdyż niektóre karane w średniowieczu zachowania ciężko obecnie nazwać, chociażby złym występkiem. Najlepszym przykładem jest wspomniane już gadulstwo, które traktowano wyjątkowo surowo.





Maski hańby i wstydu… czyli będzie o czym porozmawiać po randce.
Największym zaskoczeniem stały się dla nas maski hańby. To narzędzia tortur stosowane za pozornie niewielkie wykroczenia. Swój renesans przeżywały głównie w średniowiecznych Niemczech, choć dowody na ich popularność znajdowano w całej Europie. Sposób wymierzania kary dokładnie opisano na stronie Muzeum Dawnych Tortur w Zielonej Górze.

Rycina prezentuje, jak noszono maski wstydu.


Zakładano je ofiarom jako karę na honorze. Skazańców wystawiano na widok publiczny, zamykano w dybach, przywiązywano do pręgierza lub wożono po mieście w klatkach. Maski przybierały różne formy w zależności od przewinienia. Kłamcy nosili takie, które uniemożliwiały mówienie. Miały prostopadłą blaszkę wkładaną do ust. Inne posiadały wyciągnięty język, co symbolizowało osoby z długimi jęzorami. Były też maski przedstawiające zwierzęta uznawane za nieczyste, jak świnie. Te przeznaczono dla osób niedbających o higienę osobistą. Sporo o maskach wstydu przeczytacie również na blogu Nihil Novi.
Jeśli zaintrygowała Was ta metoda wymierzania sprawiedliwości, poza Muzeum Dawnych Tortur w Zielonej Górze, kolekcję masek znajdziecie także na Zamku Reszel. Sami jesteśmy ciekawi, czy oba miejsca sprawdzą się na randkę. Wkrótce to sprawdzimy.





Inne randkowe tortury.
Poza maskami najbardziej poruszył nas widok hiszpańskiego krzesła inkwizytorów. Siedząc w mrocznej komnacie i uświadamiając sobie, jak niewiele trzeba było, by trafić na przesłuchanie z oskarżeniem o czary, łatwo zrozumieć, dlaczego nawet niewinne osoby przyznawały się do winy.


Gdy poczuliśmy, że mroczny klimat wystawy zaczyna nam ciążyć, za murami czekało już miasto. Jeśli zastanawiacie się, gdzie na randkę wybrać się po wizycie w zamku, mamy sprawdzony pomysł. Zamek krzyżacki leży tuż przy starówce, więc wystarczyło kilka minut spaceru, by znaleźć się wśród przytulnych kamienic i knajpek. Usiedliśmy w jednej z nich, by przy ciepłej herbacie spokojnie dokończyć wieczór i ochłonąć po dawkach średniowiecznego okrucieństwa.
Podsumowując: czy to dobry pomysł na randkę w Toruniu?
Jeśli szukacie pomysłu na randkę w plenerze, która wykracza poza schemat, toruńskie ruiny mają wszystko, czego potrzeba. Klimat miejsca sprawia, że nawet zwykłe trzymanie się za ręce nabiera tu innego wymiaru. Do tego historia, która sama pcha do rozmów i wywołuje emocje. I ta świadomość, że stąpacie po murach pamiętających siedem wieków.
Oczywiście nie ma róży bez kolców. Trzeba się liczyć z nierównym terenem, dlatego wygodne buty to podstawa. I lepiej wcześniej zarezerwować stolik w okolicy, bo na miejscu nie znajdziecie niczego do jedzenia. Ale akurat to drugie może być zaletą, bo zachęca do przedłużenia randki w którejś z knajpek na starówce.
My polecamy!





