Jeśli zastanawiacie się, gdzie wybrać się razem w deszczowe popołudnie, to trafiliście idealnie. W Muzeum Czekolady spełnicie marzenie o własnoręcznie wykonanych tabliczkach i to bez bałaganu w Waszej kuchni!



Kogo zachwyci to miejsce i czy nadaje się na pierwszą randkę?
Szukacie oryginalnego pomysłu na wspólne spędzenie czasu, który połączy zabawę ze słodkim lenistwem? Sprawdźcie, kto będzie się tu świetnie bawić:
- Łasuchy; jeśli czekolada to wasze paliwo, a degustacja kolejnych jej odmian jest waszym ulubionym sportem, poczujecie się tu jak w raju. Czeka na was podróż przez smaki – od gorzkiej po tajemniczą różową czekoladę.
- Pary, które w kuchni czują się jak ryby w wodzie; lubicie razem gotować, piec i eksperymentować? Tutaj zamiast patelni czekają na was formy i posypki. To szansa, by sprawdzić się w nowej, zdecydowanie słodszej kulinarnej roli.
- Para na pierwszej randce? Czemu nie!; warsztaty to świetny lodołamacz. Wspólne tworzenie i degustacja są pretekstem do rozmowy i śmiechu, co pozwoli przełamać pierwsze lody lepiej niż typowa kawa.
- Ci, którzy cenią sobie dobre położenie; Muzeum Czekolady znajdziecie na ulicy Wrocławskiej, przysłowiowy rzut beretem od Starego Rynku. To idealny punkt startowy do dalszego zwiedzania lub punkt zborny, do którego łatwo dojechać z każdego zakątka miasta.
- Faceci szukający nietuzinkowego prezentu; bo poza ozdabianiem klasycznych tabliczek, muzeum oferuje wykonanie czekoladowych narzędzi. Młotek, piła czy klucz francuski z czekolady? To prezent, który zaskoczy i rozbawi, idealny na Walentynki, rocznicę lub dzień bez okazji.

O słodkim muzeum.
To nie jest zwykłe muzeum. Planując tu randkę, warto wiedzieć, że Muzeum Czekolady to przede wszystkim żywa, działająca manufaktura słodyczy, która łączy w sobie wytwórstwo, interaktywną ekspozycję oraz warsztaty dla odwiedzających.



To idealne miejsce, by wspólnie odkrywać sekrety chocolatierów i poznać proces powstawania czekolady od ziarna kakaowca aż po gotową tabliczkę – wszystko za sprawą dobrze przygotowanej ekspozycji edukacyjnej, która angażuje wszystkie zmysły. Po zwiedzaniu możecie zajrzeć do muzealnego sklepiku, gdzie czekają autorskie słodkości, albo spróbować swoich sił podczas warsztatów i stworzyć własną tabliczkę czekolady lub niepowtarzalne praliny.




Jak zaplanować taką randkę? Porady i błędy do uniknięcia.
Najważniejsza zasada? Nie powtarzajcie naszego błędu. My zaczęliśmy randkę od gorącej czekolady w pobliskiej kawiarni i kiedy dotarliśmy do muzeum, po piętnastu minutach dopadł nas słodki przesyt. Dlatego w dniu randki warto odpuścić sobie słodycze i przyjść z lekkim, nienasyconym podniebieniem.
Na zwiedzanie połączone z warsztatami zarezerwujcie sobie około godziny. To wystarczająco dużo czasu, by spokojnie przejść przez wszystkie etapy produkcji, posłuchać przewodnika i samemu spróbować sił w dekorowaniu. Zajęcia odbywają się o pełnych godzinach przez cały tydzień, także w soboty, a wizyta nie wymaga wcześniejszej rezerwacji – choć w weekendy lepiej przyjść wcześniej, bo bywa tłoczno.
Po warsztatach koniecznie zajrzyjcie do muzealnego sklepiku. Czekają tam pięknie zapakowane czekoladowe pamiątki, które możecie zabrać dla siebie albo podarować komuś bliskiemu. Będą idealnym dopełnieniem tego, co sami stworzyliście podczas warsztatów.



Cennik | Godziny otwarcia | Udogodnienia.
Nasza randka w Muzeum Czekolady: słodki sukces czy gorzka porażka?
Wiecie już, że spotkanie rozpoczęliśmy od sabotażu naszych własnych trzewi. Kiedy dotarliśmy do muzeum, już po kwadransie zwiedzania połączonego z degustacją nasze nasycenie słodyczami osiągnęło poziom lekkich mdłości. Mimo to trzymaliśmy się dzielnie – ekspozycja okazała się zbyt wciągająca, by się poddać.
Przechodziliśmy przez kolejne pomieszczenia jak zaczarowani: od worków z ziarnami kakaowca, przez żarna, aż po lśniące formy z gotową czekoladą. Każdy etap produkcji był opisany i zaprezentowany tak, że nawet ktoś zupełnie zielony w temacie mógł poczuć się jak praktykant u mistrza.
Próbowaliśmy czekolady od gorzkiej po mleczną, a na koniec także tej słynnej różowej. Nasza przewodniczka z pasją odpowiadała na wszystkie pytania, nawet te najbardziej dociekliwe.


Na koniec dostaliśmy fartuchy i stanęliśmy przed prawdziwym wyzwaniem – samodzielnym dekorowaniem tabliczek. Na stole czekały całe pojemniki posypek, kolorowych perełek, płatków róż i karmelizowanych orzechów. I choć nasze dzieła nie trafią pewnie do żadnej konkursowej galerii, frajda była ogromna. Wyszliśmy stamtąd ubrudzeni czekoladą, uśmiechnięci od ucha do ucha i z naszymi dziełami na wynos.



I co my na to? Krótkie podsumowanie po wizycie.
Mimo naszej spektakularnej wpadki z odwiedzinami w kawiarni, wracamy do tego Muzeum Czekolady myślami częściej, niż się spodziewaliśmy. Planujemy odwiedzić podobne muzea w innych miastach.
Dlaczego polecamy to miejsce na randkę?
- Bo łączy przyjemne z pożytecznym: Zwiedzacie, uczycie się czegoś nowego i od razu sami tworzycie słodkie dzieła. To nie jest bierne siedzenie w kinie.
- Bo angażuje i bawi: Wspólne dekorowanie tabliczek i degustacja (zwłaszcza tej różowej!) to świetny pretekst do rozmów i śmiechu.
- Bo jest bezstresowo: Godzina wystarczy, by spokojnie wszystko przejść, a brak konieczności rezerwacji (choć w weekendy lepiej przyjść wcześniej) sprawia, że nie ma presji.
- Bo zostaje pyszna pamiątka: Wychodzicie z własnoręcznie zrobioną tabliczką, a w sklepiku możecie dokupić piękne czekoladki.
Życzymy Wam pysznej randki!
Nasza ocena poznańskiego Muzeum Czekolady:






